Lunatyk

Wybrał się nocą do ciemnego lasu. Czego tam szukał? A któż mógł to wiedzieć. Może szukał szczęścia, a może jego marzeniem było spotkać kogoś, kto go dotkliwie zrani? Odpowiedzi nie znał sam. Po prostu spacerował. Potykał się o korzenie drzew, rozciął wargę, gdy wpadł między gałęzie drzew. Mimo wszystko nie było w tym nic dziwnego ani niepokojącego. Chciał tego. Gdzieś daleko w tafli jeziora odbijał się księżyc. Słyszał wycie wilków, czuł trzęsienie ziemi, gdy sarny uciekały przed czymś w popłochu. Ogarniał go strach.

Czy doszedł do domu? Oczywiście, że tak. Ale co było jego domem? Mały pokój w uniwersyteckim akademiku, w którym nie mógł znieść swej samotności. Co z tego, że mieszkał z dziewczyną, kiedy go w ogóle nie rozumiała? Codziennie siadywał zatem na łóżku, zapalał lampkę i pisał swe teksty. Nie wiedział sam czy zdoła je kiedyś opublikować. Przecież to tak wiele kosztuje, a on drugi miesiąc żył jedząc czerstwy chleb z wodą i cukrem. Urozmaiceniem posiłków były zupki chińskie, które i tak ledwo co przełykał.

Błądził w swoich snach krętymi korytarzami labiryntów. Kiedy myślał, że opuścił jeden, trafiał do drugiego. Co było nie tak? Jego umysł zachowywał się jak lunatyk przez dwanaście godzin na dobę. Zwodził go, mamił, a później wypuszczał w brutalną rzeczywistość. Ciężko było mu zasnąć, jeszcze ciężej podnieść się z łóżka. Przytulał się do jej zimnego ciała w nocy, aby choć przez chwilę poczuć jej bliskość. Nie wiedział, jak bardzo go to zniszczyło.

Nie ma nic piękniejszego niż miłość do sztuki. Czemu zatem ona go zabiła? Przecież pisał, był geniuszem, a i tak ars poetica go zostawiła. Zachowywał się jak narkoman. Rzygał krwią na swą białą pościel, taplał się we własnych odchodach. Nikt się nim nie miał ochoty zajmować, choć mógł. Matka nie przyznawała się, że urodziła takiego syna. Ojciec wstydził się, że spłodził takie coś.

Kraj, w którym żył był zamieszkały przez poronioną generację ludzi biznesu. Nikt nie pamiętał już, czym takim są dobre teksty o życiu, przyjaźni, a nawet o rozterkach życia codziennego. W generacji ludzi wykształconych liczyły się tylko pieniądze zarobione na okradaniu biednych.

Dlaczego na imię miał Lunatyk? Nie odgadnę. Jednak każdy kto go spotykał sądził, że jest to idealne określenie dla jego żywota. Nie egzystował w tym skorumpowanym świecie. Czuł się sobą w swoim wyimaginowanym, ciemnym lesie, po którym spacerował nocą.

Reklamy

About easyallstars

Do you really want to know something about me? There is nothing to talk about. I'm a normal guy from a small town. I love to listen a music, i hate to see a bad situations that happened to people. My life is like a word - i can create a new one in every moment of my life. I can recognize another one in you, maybe in you? Have a nice time with my blog. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest easyallstars

2 responses to “Lunatyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: