Dotyk

9 luty 1982r.

Obudziłem się wraz z pierwszymi promieniami Słońca za oknem. Spałem u Arna, bo do domu nie mogłem wrócić. Gdy tylko się umyłem, wymknąłem się szybko z domostwa mego przyjaciela i poszedłem w najpiękniejsze miejsce całego Amsterdamu. Oczywiście był to kanał Prinsengracht. To tam poznałem ciebie. Myślałem nad tym, jak to było gdy mieliśmy czternaście lat. „Tacy młodzi, a wielce zakochanych udają.” – pamiętasz jak mówili tak przechodnie? Do tej pory opłakuję, że cię straciłem. Przed oczyma stawały mi najróżniejsze obrazy: pierwszy dotyk twego ciała, muśnięcie twych warg. Wiem, że starałem się pocałować ciebie, Sophie ma, przez rok. Śnię cały czas o twym nagim ciele, które ujrzałem tej pięknej letniej nocy. Mieliśmy tylko siedemnaście lat. Cóż to był za piękny czas. Ale wyjechałaś. Nie wiem jak daleko ode mnie jesteś, bo nie zostawiłaś mi nawet adresu. Nie mam pojęcia, co się z tobą dzieje. A może masz męża i dwójkę urodziwych dzieci? Wiem, że gdzieś tam jesteś, bo czuję ciebie. Twój zapach nadal unosi się w okolicy Prinsengracht…

Ocknąłem się koło południa i ujrzałem twarz Arna.

<promienie słońca w tle, na pierwszym planie męskie kolana i moja twarz>

– Znów wiedziałeś, gdzie będę. – odezwałem się pierwszy.

– Nie mogło być inaczej. Przecież to zdarzyło się tutaj, prawda mój przyjacielu? – odpowiedział.

– Dokładnie. Jednak… Nie pogodziłem się jeszcze z jej utratą, wiesz? Minęły już cztery lata, a ja wciąż pamiętam, jak delikatnie…

– Ciiiii. – przerwał mi Arn – Nie musisz nic mówić. Doskonale cię rozumiem. Chodźmy do kawiarni, a później na obiad. Lepiej, żeby twoi rodzice cię tu nie znaleźli.

Miał rację. Podniosłem się więc, zawiązałem buty, założyłem kapelusz i ruszyliśmy najmniej ruchliwymi alejkami wprost do Morlang nieopodal centrum. Tam Arn kupił mi czarną, parzoną kawę. Siedzieliśmy w tym zacisznym miejscu ponad godzinę, po czym przeszliśmy przez park wprost do jego domu. Mam to cholerne szczęście, że jego rodzice bardzo mnie lubią. Ileż ja bym dał, żeby mieć taki dom! Po powrocie do Arna zjedliśmy obiad, a następnie udaliśmy się do salonu, by posłuchać jak jego siostra gra na pianinie i śpiewa. W końcu dołączyliśmy się do niej, ale wiedzieliśmy, że tylko przeszkadzamy. Niestety nie potrafiliśmy śpiewać.

Czas mijał nieubłaganie. Po godzinie dziewiętnastej wziąłem kąpiel i poszedłem do pokoju specjalnie dla mnie przygotowanego. Tam znów przyszłaś mi na myśl. Leżałem pod kołdrą i zachodziłem w siebie. Doszukiwałem się powodów, dla których mnie opuściłaś bez pożegnania. To był cios poniżej pasa. Chciałbym cię spotkać. To byłoby pewnie niesamowite przeżycie. Ujrzeć cię już jako dojrzałą kobietę o pięknych rysach twarzy, lokowanych czarnych włosach i zielonych oczach z lekko zadartym nosem. Zobaczyć twe dojrzałe piersi oraz piękne biodra. Dotknąć cię, pocałować, być. Tak zapewne wygląda szczęście. A tymczasem moje serce umiera. Rozpada się kawałek po kawałeczku, milimetrami. To raczej nie jest sprawiedliwe. Bo dlaczego ja, który nigdy nic złego nie zrobił, musi tak cierpieć? Tego nie wiem. Jest już godzina 24:29, więc czas kłaść się spać. Mam nadzieję, że słyszysz mój głos czasami, choć mówię do ciebie tak często. Dobranoc.

Reklamy

About easyallstars

Do you really want to know something about me? There is nothing to talk about. I'm a normal guy from a small town. I love to listen a music, i hate to see a bad situations that happened to people. My life is like a word - i can create a new one in every moment of my life. I can recognize another one in you, maybe in you? Have a nice time with my blog. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest easyallstars

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: