Poza domem

11 lutego 1982r

Tak jak pisałem prędzej, opuściłem Amsterdam. Podróżowałem na przysłowiowego „stopa”. Pieniędzy było brak, więc łapałem się wszystkiego, czego mogłem. Nie wiem jak długo jeszcze będę mógł tak pociągnąć, ale mam nadzieję, że jak najdłużej. Jechałem na wschód. Szczerze mówiąc to miałem niesamowite szczęście. Trafiłem na człowieka, którego imienia dobrze nie pamiętam. W bądź razie zaczynało się na B., więc niech tak pozostanie.

Zatem pan B., albo jak kto woli kierowca pewnego TIRa, jechał w stronę Niemiec. Miał koło pięćdziesiątki. Zbudowany był dobrze, jego głowa ogolona była na łyso. Ubrany był w zwykłe jeansowe spodnie, koszulkę na ramiączka, na którą zaciągnął wyświechtaną marynarkę z czasów drugiej wojny światowej. Nie miałem pojęcia w jaki sposób odbierać taki ubiór, aczkolwiek nie przeszkadzał mi jego styl bycia. Jadąc na wschód ciągle popalał fajkę, do której co i rusz dosypywał tytoniu. Po kilku godzinach zapytałem go w końcu, cóż takiego przeszedł w życiu i dlaczego ubiera się tak staromodnie. Może nie było to taktowne, ale chciałem nawiązać jakąkolwiek konwersację.

<słychać kaszel, lekkie wypuszczanie dymu. odgłos silnika zagłusza trochę rozmowę>

– Wiesz synku… – w sumie mógłby być moim ojcem – tyle, co ja przeszedłem to jest na kilka dni opowiadania. Ale jeśli chcesz to choć trochę się dowiesz. Otóż pochodzę z zamożne, kurwa mać, rodziny. I zobacz gdzie wylądowałem. Czekaj, czekaj. Nie o tym miało być. – zrobił sobie chwilę przerwy na potężnego bucha z fai – Chciałem zawsze zostać księgowym. Od dziecka rodzice przysyłali mi nauczycieli rachunków, aby uczono mnie matematyki. I tak beztrosko na zabawie, nauce i spaniu mijał mi czas. – Sapnął głośno i kontynuował. – Gdy miałem lat dziewiętnaście, a było to w roku 1939… A wtedy to się działy cyrki! – Krzyknął donośnie i walnął ręką w deskę rozdzielczą. – Wiesz co? Do wojska mnie wzięli.. Hahahaha. Takiego młokosa, co miał ręce jak patyki i pierwszy zarost musiał zgolić. Jednak za ojczyznę bym nie poszedł? Jasne, że się wybrałem na wojaczkę. I tak chuj strzelił moje wykształcenie. Biłem się, zabijałem, widziałem jak giną ludzie za mój kraj – Polskę. Co mi z tego przyszło? Kolejna niewola. Teraz Ruscy siedzą i państwem rządzą. Solidarność powstała, może coś zdziałają. Ale wątpię. Pewnie chcesz zapytać czemu tirem jeżdżę. A no temu, że nie mam szkoły zrobionej do końca i nigdzie indziej mnie nie chcieli. Wojna zrobiła ze mnie chama i prostaka, ot co.

Zamilknąłem na moment, po czym rzekłem nieśmiale:

– Takie buty. Nie żal panu tych straconych lat?

– Nie żal? Udajesz głupiego dzieciaku? Straciłem tyle okazji, żeby mieć żonę. Tyle chwil, żeby spłodzić syna. Co teraz mam z życia? Fajkę i Europę. Niby wolną.

– Wie pan co? Ja tutaj wysiądę. Znajdę jakiś nocleg, a jutro ruszę dalej. – Odrzekłem.

Jak powiedziałem, tak zrobiłem. Trochę głupio z mojej strony. Przecież miałem pewny transport dalej na wschód. Może i do Polski bym dojechał, zobaczył cały ten jego „bajzel”? Nic straconego. Na razie muszę dostać się do Niemiec, a dalej będę myślał. Ważne, że do granicy już niedaleko.

Szukałem miejsca do spania dość długo. Odłożonych kilka groszy powinno wystarczyć mi na kilka miejsc do spania. Ciekawe co teraz Arn robi. Ciekawe co u mamy i taty..  Znalazłem! Naprzeciw mnie ukazała się mała karczma z napisem NOCLEGOWNIA na drzwiach. Wszedłem, wynająłem pokój i wykąpałem się. Cóż za cudowny dzień. Zapomniałem wspomnieć, że po drodze tutaj spotkałem kilka panien lekkich obyczajów, które oferowały nam swe piękne ciała za pokaźną sumkę. Ale nie interesowały mnie one. Czas iść spać. Dobranocka.

Reklamy

About easyallstars

Do you really want to know something about me? There is nothing to talk about. I'm a normal guy from a small town. I love to listen a music, i hate to see a bad situations that happened to people. My life is like a word - i can create a new one in every moment of my life. I can recognize another one in you, maybe in you? Have a nice time with my blog. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest easyallstars

One response to “Poza domem

  • head

    Nie podoba mi się mieszanie stylu potocznego i literackiego (np. „będę mógł pociągnąć” i parę linijek niżej „(…)taktowne, ale chciałem nawiązać jakąkolwiek konwersacje”), ponieważ mąci to klimat całego opowiadania i właściwie nie wiadomo, co to jest.
    Jest też parę błędów rzeczowych [w czasach PRL-u nie istniał praktycznie import z zachodu, tym bardziej z Amsterdamu; żelazna kurtyna, zimna wojna (choć w 82′ już nie tak intensywnie) i takie tam inne; poza tym: powiedzenie „nie matura a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera” pochodzi właśnie z PRLu, abstrahując od tego – bycie kierowcą było całkiem spoko fuchą w tamtych czasach (zresztą obecnie też)].
    Uff… mnie się dopiero ciężko czyta 😀
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: