Wyrzucam to!

Wszystko, co dobre musi się skończyć. Przecież nie można trwać wiecznie w szczęściu i nadziei na lepsze jutro. Są nawet takie chwile, gdy nie pomaga muzyka, kawa i czekolada. „Po ilu kostkach się uśmiechniesz?” A co, jeśli odpowiem, że żadna nie pomoże w wywołaniu uśmiechu na twarzy? Dopada mnie chandra, taki ciężki stan umysłowego i cielesnego wyniszczenia, który doprowadza mnie do lenistwa i braku chęci na cokolwiek. Położyć się, zakryć kołdrą po czubek głowy i nie pokazywać się światu. Niektórzy mówią, że pomagają także podróże. Jednak gdzie można wybyć nie mając nawet grosza w potrfelu i zdychając z głodu? Cały czas pierdolone, błędne koło.
Patrzę w przeszłość i nie potrafię umieścić samego siebie w teraźniejszości. Żyłem złudnymi nadziejami, chciałem jak najlepiej, najmocniej, najtrwalej. Dostałem wielkie N I C. Cały czas nie potrafię wyrzucić z pamięci wspólnie spędzonych chwil i każdej, dosłownie każdej wypowiedzianej do siebie frazy. Rozpamiętuję te ciepłe i zimne wieczory spędzane na spacerach albo w łóżku. Lubiłem Twój zapach jak żaden inny. Mówisz mi, że to już przeszłość, zbiór wspomnień. Szybko zapominasz. Byłem, a może jestem aż tak złym człowiekiem?
Herbata jaśminowa to znak Ciebie w moim samotnym już teraz domu. Jej zapach wypełnia kuchnię co dnia. Pamiętam jak zawsze kazałaś mi ją zalewać wodą, która ma 80 stopni Celsjusza, bo przecież od cieplejszej to już nie będzie to samo. Ale czym jest sama herbata, gdy nie widzę Twoich dłoni trzymających kubek albo ust spijających delikatnie z jego wnętrza?  Nienawidzę wszystkiego. A wszystko skłania się ku Twojej osobie.
Nie mam siły wyjść z domu, ruszyć nogą czy ręką. Mózg mi puchnie od prób zapominania i życia dniem dzisiejszym. Żołądek jest coraz bardziej skurczony, a kilogramów ciągle ubywa. Umieram każdego dnia, by narodzić się  w męczarniach na nowo. Cały czas, jaki Cię znam na wylot sprawił, że nie jestem już tym samym człowiekiem. Najchętniej bym cofnął czas by nigdy Cię nie poznać, żyć łatwiej, szybciej, lepiej. Dzień, w którym Cię poznałem był najlepszym i zarazem najgorszym dniem mojego życia. Tyle dobrego, a tak wiele złego się wydarzyło. Jak mogę znów stać się szczęśliwym?
Wychodzę co noc na balkon i patrzę się na czarne od wypluwanych z kominów smrodów niebo. Patrzę i przypominam sobie jak lubiłaś czyste, nocne niebo. Patrzę i marznę, żeby oddać się męczarniom cielesnym, co by zabiły te umysłowe. Próbuję. Staram się. Próbuję. Staram się. Codziennie to powtarzam. Jednak, gdy tylko kładę się nad ranem by przespać znów dwie lub trzy godziny moją głową zaprząta Twoja osoba. Jest to bardziej męczące niż wielogodzinny trening. Moja miłość jest autystyczna, nijaka, jednostronna. Co dostałem w zamian? Wielki ból i rany głębsze niż te zadane nożem. Gdybyś wyrwała moje serce zobaczyłabyś multum blizn, które są wywołane Twoim brakiem.
Jestem Brad. Mieszkam na ulicy Amityville w małym domku. Niedawno zacząłem pracę, która przynosi mi niezłe dochody i mnie satysfakcjonuje. Mam swoje cztery ściany, pokój gościnny, kuchnię i łazienkę. Mam też Twoją sypialnię i nawet do niej zaglądam. W szafkach nadal pochowane są Twoje rzeczy, a w komodzie leży bielizna. Łóżka wciąż przykrywa derka, którą dostaliśmy w prezencie od Twoich rodziców. Wszystko Twoje. Nic mojego. Czuję się na Amityville jak ktoś obcy, wynajmujący własne mieszkanie samemu sobie. Czuję się jak parias, który nie ma już dokąd pójść. Czuję się jak ćpun, starający się złapać szczęście jak kolejną działkę heroiny, co by móc normalnie funkcjonować. Daj mi lekarstwo, a zapomnę.
Nazywam się Squishy. Jestem miękkim facetem skrywającym się za maską skurwiela, którego niby nic nie obchodzi. Tylko Ty mnie znałaś dokładnie. Nie otwieram się, zamykam swe wnętrze na klucz. Mówisz, że chcesz ze mną porozmawiać. O czym? O kolejnym po mnie poznanym „dogłębnie” chłopaku? O kolejnym Twoim wybryku, bo coś Ci się przestało podobać? A może po prostu sprawia Ci przyjemność torturowanie mojego „ja”.
Czasami odwiedzają mnie rodzice. Jest to rzadkie jak opady śniego w Californii. Jednak te spotkania przynoszą ulgę. Już kilka razy chcieli mnie wysłać do psychologa, jednak ja wolę moją mamę. Jedyną kobietę, która kocha mnie szczerze. Jedyną, która nie zostawi mnie w potrzebie, dopóki nie odejdzie. Wolę mojego ojca, który nie zawsze był najlepszym człowiekiem. Tego skurwiela, który potrafił uderzyć mnie i mamę za nic. Tego, który potrafił swój żal do świata wyładowywać na dorastającym wtedy synu. Tego, który teraz stara się wszystko naprawić, bo na nic nie jest za późno. Jednak najlepszym psychologiem jest cisza. Tak wiele jej tutaj. Czuję się czasami jak w psychiatryku. Idąc po mieszkaniu wydaje mi się, że widzę pokoje bez klamek, a ściany pokrywa biała mata chroniąca przed urazami cielesnymi. Mam wrażenie spętanego. Takiego, który już nigdy nie uwolni się od tej, którą pokochał i był to pierwszy raz w jego życiu.

P.S Miałem ochotę wysłać Ci to pocztą, jednak porwałabyś to zapewne i rzuciła gdzieś w kąt. Chociaż nie, Twój pedantyzm nie pozwoliłby Ci na to.

P.S.2 Chcę wręczyć Ci to osobiście, ale nie da rady. Przecież i tak się nie spotkamy. Sama z siebie się nigdy nie odzywasz.

P.S.3 Staram się przemóc i wyjść z mieszkania prosto pod Twoje drzwi na Fleet Street, jednak nie wiem czy to dobry pomysł.

P.S.4 Wyrzucam to. Przecież i tak nie ma większego znaczenia co zrobię. Masz już innych.

Brad.

Reklamy

About easyallstars

Do you really want to know something about me? There is nothing to talk about. I'm a normal guy from a small town. I love to listen a music, i hate to see a bad situations that happened to people. My life is like a word - i can create a new one in every moment of my life. I can recognize another one in you, maybe in you? Have a nice time with my blog. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest easyallstars

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: